wtorek, 16 czerwca, 2026

Kategoria główna:Psychologia
Inne kategorie:Zdrowie

Za starzy na seks? Miłość ani seksualność nie mają daty przydatności!

Czy to jeszcze wypada? Czy mamy na to ochotę, czy należy o tym zapomnieć, bo jesteśmy emerytami? Czy istnieje seksualna emerytura? A może emerytami jesteśmy tylko dla ZUS-u?

Fot. 658894422
Autor: Beata Biały
20.01.2025

Na te pytania i wiele innych odpowiada Michał Lew-Starowicz lekarz, specjalista psychiatra i seksuolog, psychoterapeuta i wykładowca akademicki. Jest także badaczem mózgu i emocji człowieka oraz autorem wielu prac naukowych. Popularyzując wiedzę poważnie lub na wesoło, trzyma się faktów i dzieli doświadczeniem.

Można uprawiać seks aż do śmierci?

Miłość ani seksualność nie mają daty przydatności. Można, i wszystkim tego życzymy.

A jednak wiele par w pewnym wieku „zawiesza” seksualną działalność.

To prawda. Warto jednak rozprawić się z mitem, że seks jest dla młodych, pięknych i bogatych. Bo seks jest egalitarny, podobnie jak orgazm. Rozumiem jednak, z czego może wynikać takie przekonanie. W tradycji rzymskokatolickiej mocno zakorzeniony jest model seksu powiązanego z prokreacją. I w takim przypadku rzeczywiście można przejść na seksualną emeryturę, przynajmniej w przypadku kobiet, wraz z menopauzą lub zakończeniem planów rodzicielskich. Mężczyźni są trochę bardziej uprzywilejowani, bo oni mogą zachować płodność do późnej starości. Ale i statystyki pokazują, że z wiekiem odsetek osób aktywnych seksualnie maleje. Ten spadek najbardziej widoczny jest od siódmej dekady życia. Zmieniają się jednak nawet standardy określania grup wiekowych. Osoby, które jeszcze 30 lat temu nazwałoby się osobami w starszym wieku, obecnie nazywane są osobami w późnym wieku średnim.

Dlaczego to się zmieniło?

Po pierwsze, żyjemy dłużej. Aktywność seksualna zarezerwowana dla tych do czterdziestki miała rację bytu w czasach, kiedy ludzie umierali praktycznie wraz z zakończeniem okresu prokreacyjnego, czyli między 40. a 50. rokiem życia, co przecież było normą jeszcze w XIX wieku. Dopiero w ciągu ostatniego stulecia średni czas życia znacząco się wydłużył. Przechodzimy więc na emeryturę i jeszcze sporo przed nami. A ludzie na emeryturze mają ogólnie więcej czasu do zagospodarowania.

 I coś z tym czasem trzeba zrobić, chcesz powiedzieć?

To dlaczego nie seks. Czemu nie. Ludzie, którzy pozostają aktywni seksualnie, żyją dłużej i chyba też szczęśliwiej.

To dlaczego w pewnym wieku zawieszamy seks na kołku?

Przyczyn jest kilka. Jedną z nich jest utrata partnera. Kiedy wieloletni partner, mąż, żona, umierają, bardzo wiele osób w starszym wieku nie nawiązuje już nowej relacji. Drugą istotną przyczyną rezygnacji z seksu są czynniki związane ze zdrowiem. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że badań poświęconych seksualności populacji 65+, bo tę grupę wiekową najczęściej wyodrębnia się jako osoby w starszym wieku, jest niewiele. Stosunkowo najwięcej z tych badań dotyczy samych dysfunkcji seksualnych, a to nie odzwierciedla wystarczająco dobrze aktywności seksualnej seniorów. Nie rozumiemy wystarczająco dobrze seksualności osób w starszym wieku również dlatego, że próbujemy ją opisywać metodami, które dobieramy do badania młodszych grup wiekowych. Przykładowo: w badaniu Jan Shifren i jej współpracowników odnotowano niemalże logarytmiczny wzrost częstości występowania objawów dysfunkcji seksualnych u kobiet po 50. roku życia. Mówiąc o objawach, mam na myśli np. osłabienie nawilżenia pochwy i wrażliwości na stymulację, trudności z osiągnięciem orgazmu czy obniżenie pożądania seksualnego. Jednocześnie stwierdzono, że zgłaszane przez kobiety cierpienie na skutek tych objawów było wielokrotnie mniejsze. Na wykresie dwie krzywe, mówiąc kolokwialnie, „rozjeżdżały się”. Czy w takim razie te kobiety miały dysfunkcje seksualne czy nie? Biorąc pod uwagę, że kryterium wymaganym do rozpoznania dysfunkcji jest właśnie odczuwanie cierpienia, można przyjąć, że u większości z tych kobiet klinicysta nie rozpozna zaburzenia. Nie są to kandydatki do leczenia.

O czym to świadczy? Może po prostu kobiety nie robią z tego problemu, bo przestają uprawiać seks i wszelkie dysfunkcje są dla nich nieistotne?

Cytowane badanie akurat nie uwzględniało tego, w jaki sposób realizowane są potrzeby seksualne. Kto powiedział, że akt seksualny 70-latków musi wyglądać tak samo jak u 30-latków? Kwestionariusze mierzące objawy dysfunkcji nie wyjaśnią nam, czy kobiety z obniżonym pożądaniem i lubrykacją poszły na seksualną emeryturę.

Są na ten temat badania?

(…) Z raportu z 2017 roku profesora Zbigniewa Izdebskiego wynika, że zadowolonych ze swojego życia seksualnego jest 20 procent kobiet i prawie 40 procent mężczyzn w wieku 65-74 lata. To są deklaracje pozytywne. Możemy spojrzeć jeszcze z drugiej strony – według raportu Seksualność Polaków profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza i doktor Kamili Czajkowskie,j w 2016 roku seks jako nieistotny w swoim życiu postrzegało niespełna 13 procent 70-latek i 13,5 procent 70-latków. Autorzy obu raportów wskazywali, że najbardziej istotnym aspektem wpływającym na uznanie seksu za mało istotny lub zaniechania aktywności seksualnej był brak partnera. Jako drugi istotny czynnik kobiety wskazywały brak ochoty na seks, a mężczyźni problemy zdrowotne.

Pamiętam, jak kiedyś byłam w kinie na filmie Lepiej późno niż później. To zresztą jeden z moich ulubionych filmów. Podczas sceny, w której Jack Nicholson i Diane Keaton uprawiają seks, usłyszałam rozmowę pary siedzących obok 20-latków: „To w tym wieku jeszcze uprawia się seks?!”.

O ile dobrze pamiętam, główny bohater był początkowo przedstawiony jako amant, który całkiem chętnie zmieniał partnerki seksualne, w dodatku na coraz młodsze…

Ale… okazało się, że i ona, jego rówieśniczka, ma ochotę na seks. I to jaką! I chyba to zgorszyło młodych z kina.

W naszej obyczajowości ludzie w ogóle często wydają się skonsternowani perspektywą, że ich rodzice lub dziadkowie mogą uprawiać seks. Istnieje potężne tabu seksualności osób w starszym wieku. Czyli wracamy do seksu w okresie prokreacyjnym, a później wejścia w inne role. Rzeczywiście po urodzeniu się dzieci większość par doświadcza pogorszenia jakości seksu. W ciągu kolejnych lat te pary mogą być mniej aktywne seksualnie niż ich rodzice, którzy już odchowali dzieci i mają teraz więcej czasu dla siebie. Z kolei w starszym wieku pojawiają się inne czynniki. Może to być utrata partnera po wielu latach związku. Wejście w nową relację nie jest wtedy tak łatwe. Osoby silnie związane z mężem czy żoną, z którymi przeżyli kilkadziesiąt lat, mogą sobie w ogóle nie wyobrażać bycia z kimś innym. Część osób po rozwodzie i po latach samotności także nie decyduje się już na kolejną relację.

Jakie problemy zdrowotne mogą utrudniać seks seniorom?

Starsi mężczyźni często jako przyczynę problemów seksualnych zgłaszają występowanie zaburzeń erekcji, w tej grupie wiekowej zwykle sprzężonych z występowaniem chorób sercowo-naczyniowych, przede wszystkim nadciśnienia i choroby niedokrwiennej serca, których występowanie rośnie z wiekiem. Szczególnie trudne bywa dla nich podjęcie aktywności seksualnej po okresie dłuższej, np. kilkuletniej przerwy. Problemy seksualne po okresie abstynencji seksualnej są częste także u kobiet. Jedna z moich pacjentek 10 lat po rozwodzie i nieuprawianiu seksu poznała mężczyznę, który stał się jej bliski. On jest od niej starszy i bardzo chętny, ale ona z dużą ostrożnością myśli o powrocie do roli kochanki. W końcu dochodzi do wspólnej nocy i do rozczarowania – próba odbycia stosunku okazała się zbyt bolesna. Złożyły się na to najprawdopodobniej zarówno długa przerwa w aktywności seksualnej, jak i wpływ menopauzy. Uznała, że potrzebuje pomocy, bo zależy jej na tej relacji. Seniorzy przychodzą do specjalisty nie tylko z dysfunkcjami typowymi dla wieku, lecz także z uczuciem zakłopotania i wstydu. Czują się stygmatyzowani wiekiem. Pierwsze spotkanie w gabinecie często zaczyna się od: „Nie wiem, czy w moim wieku to jeszcze powinienem/powinnam w takiej sprawie przychodzić, ale…”. Inny powtarzalny scenariusz: przychodzi do mnie pacjent, który po śmierci żony na lata przestał myśleć o seksie. I oto ponownie zaangażował się uczuciowo. Próba współżycia zakończyła się frustracją spowodowaną zaburzeniami erekcji, których wcześniej, czyli przed okresem „abstynencji”, nigdy nie doświadczał.

Przeczytałam, że co czwarty mężczyzna po siedemdziesiątce jest sprawny seksualnie. I to powód do radości? Że nie co dziesiąty?

Można te wyniki interpretować od drugiej strony: trzy czwarte ma powody do zmartwienia. Z tym akurat wiele możemy zrobić. Szczęśliwie dysponujemy wieloma możliwościami pomocy mężczyznom z zaburzeniami erekcji. Medycyna pod tym względem poszła bardzo do przodu.

W badaniu przeprowadzonym w 2018 roku przez Rafała Gerymskiego i Katarzynę Skałacką wśród 83 studentów i studentek uniwersytetu trzeciego wieku mieszczących się w grupie wiekowej 61–81 lat 68 procent kobiet i 70 procent mężczyzn zadeklarowało, że są aktywni seksualnie. Zwracam tylko uwagę na grupę badawczą – studenci uniwersytetu trzeciego wieku!

Tak, to jest optymistycznie zakrzywiona statystyka. Bierzemy pod uwagę, że nie jest to reprezentatywna populacja ogólnopolska, bo jednak osoby z uniwersytetu trzeciego wieku są z założenia bardziej aktywne, zainteresowane uczestniczeniem w życiu społecznym, edukacją, rozwojem. To badanie pokazuje, że seks jest szczególnie ważny dla ludzi aktywnych i będących w związkach. A seksualna emerytura grozi samotnym, zaniedbującym zdrowie i wycofującym się z życia społecznego.

Jane Fonda w swojej biografii napisała: „Mam siedemdziesiąt cztery lata i nigdy wcześniej moje życie seksualne nie było równie satysfakcjonujące. W młodości krępowało mnie tyle obaw – nie wiedziałam, czego pragnę”. 85-letnia dziś gwiazda jeden z rozdziałów autobiografii poświęciła poradom seksualnym skierowanym do jej rówieśników. Ikona „pięknego starzenia się” swoją dobrą kondycję przypisuje „zdrowemu libido”.

Jane Fonda mówi o tym, jak istotne jest zrzucenie z siebie różnych ograniczeń, wstydu, poznanie siebie oraz afirmacja swojego ciała w każdym wieku. Przełamuje też mit o tym, że po osiemdziesiątce już się nie myśli o seksie. Fonda twierdzi, że dojrzałość przynosi nam luz. I choć nasze ciała nie wyglądają jak 30 lat wcześniej, już wiemy, że to nie ma znaczenia. „Stajemy się odważniejsze – co niby mamy do stracenia? Mam obwisłą skórę, no i co? On też” – twierdzi Jane Fonda. A po co nam w ogóle ten seks na emeryturze? Odpada tylko jeden powód – prokreacja. Pozostałe motywacje pozostają – chęć doświadczania bliskości z partnerem i zaspokajania jego potrzeb, przeżywania przyjemności, poczucia się atrakcyjnym, poprawienia nastroju… Te potrzeby przecież się nie dewaluują z biegiem czasu. Seks jest także zdrową aktywnością fizyczną oraz, w drugą stronę, osoby pragnące pozostać aktywne seksualnie dbają bardziej o swoje zdrowie. Może to obejmować wykonywanie potrzebnych badań, podejmowanie terapii hormonalnej, leczenie chorób układu krążenia, by dłużej zachować sprawność. Znane jest także powiązanie podtrzymywania większej aktywności fizycznej, uprawiania sportu, z aktywnością seksualną. Kiedyś organizowałem konferencję, której hasłem przewodnim było „Seks trzyma nas przy życiu”. Wyszła nawet książka dla lekarzy pod tym samym tytułem.

Można wnioskować, że seks na emeryturze ma same zalety – kochankowie wreszcie mają czas, nie muszą gonić do roboty, nie ma lęku przed niechcianą ciążą, dzieci nie płaczą im za ścianą, nie muszą się martwić, że wzrosła im rata kredytu albo że szef w pracy wylewa na nich swoje frustracje. Właściwie hulaj dusza, piekła nie ma?

Tak, o ile emeryt nie ma szczególnych problemów zdrowotnych ani bytowych, może cieszyć się większą ilością wolnego czasu i ma mniej zmartwień. Niedawno przyszła do mnie 75-letnia kobieta ze swoim partnerem, ponieważ on stracił ochotę na seks. Przekazali stery w firmie rodzinnej dzieciom, wreszcie mają czas i mniej stresu, ona się odblokowała na seks, tymczasem u niego pojawił się problem…

No ale oni są ze sobą od 50 lat, to może on rzeczywiście po prostu już nie ma ochoty. Skądinąd zazdroszczę parom, które po 50 latach wspólnego życia wciąż mają na siebie ochotę.

W tym przypadku problemem nie był upływ czasu. On akurat miał prawo stracić ochotę na seks, co wynikało z niskiego poziomu testosteronu oraz zażywania leku psychotropowego, który przyjmował od kilku lat w związku z objawami lęku i wahaniami nastroju – które mogą się notabene pojawiać przy zaburzeniach hormonalnych. Wystarczyło jednak włączyć odpowiednie leczenie hormonalne i zmodyfikować pozostałą farmakoterapię i sytuacja zaczęła stopniowo wracać do normy.

Badacze z Uniwersytetu w Michigan opublikowali w „Journal of Health and Social Behavior” wyniki swoich badań, według których uprawianie miłości po 57. roku życia może być korzystne dla kobiet, ale może negatywnie wpływać na układ krążenia mężczyzn.

Coś podobnego! Są pewnie jednymi z nielicznych, którzy wyciągnęli tego rodzaju wnioski. Bardzo jestem ciekaw, czym je poparli. Seks jako forma aktywności wydaje się bardzo bezpieczny, nie wiąże się z wielkim obciążeniem wysiłkowym. Ma pozytywny wpływ na nastrój. Natomiast obawy, że można umrzeć w czasie seksu, wydają się dalece przesadzone – takie przypadki to ułamki procenta całej populacji. Tzw. ostre zespoły wieńcowe, z możliwym zawałem i uszkodzeniem mięśnia serca, występują często podczas aktywności i w sytuacjach stresujących, ale jest dużo innych okoliczności bardziej zagrażających niż seks – wystarczy zacząć kopać w ogródku albo postać trochę w warszawskich korkach.  (…)

Pornografia może mieć pozytywny wpływ na życie seksualne seniorów?

Wielu współczesnych seniorów jest biegłych, zresztą pornografia nie wymaga szczególnej biegłości, takie materiały same do ciebie przyjdą w sieci. Można w kontekście seniorów mówić o pozytywnych aspektach pornografii, czyli że normalizuje pewne tabu seksualności czy dostarcza nowej formy stymulacji. Nie znam żadnych badań, które wykazałyby negatywny wpływ pornografii na osoby w starszych grupach wiekowych. (…)

Ale orgazm na emeryturze nie jest już taki sam, jak ten w młodości? O ile w ogóle jest, bo może jednak istnieje jakiś limit orgazmów przypadających na całe życie.

Nie ma limitu orgazmów, natomiast doznania fizyczne mogą być zmienione. Wynika to między innymi z osłabionej wrażliwości na bodźce czuciowe, ze zmniejszonej kurczliwości mięśni dna miednicy czy nasieniowodów. Mężczyźni mają słabsze doznania podczas ejakulacji, mniejsze ciśnienie wytrysku nasienia, ejakulatu często też jest mniej. Kobiety mogą mieć gorsze ukrwienie łechtaczki, słabszą wrażliwość na dotyk, czuć mniej intensywne skurcze macicy czy w obrębie dna miednicy. Jest to powiązane ze zmianami hormonalnymi zachodzącymi z wiekiem, pojawiającymi się zaburzeniami krążenia i układu nerwowego.

Czy są jakieś choroby, które wykluczają seks w starszym wieku? Może te same wykluczają i w młodszym wieku.

Obok nadciśnienia, chorób serca i zaburzeń hormonalnych do „cichych zabójców” seksualności należy m.in. cukrzyca. Po wielu latach zwykle powoduje powikłania w obrębie układu krążenia i układu nerwowego. Te skutkują gorszym ukrwieniem tkanki erekcyjnej i zmniejszoną wrażliwością na bodźce czuciowe. Cukrzycy sprzyja otyłość. Otyłość sprzyja także hipogonadyzmowi u mężczyzn. Niski poziom testosteronu wpływa na zaburzenia pożądania, erekcji i orgazmu, sprzyja także dalszym powikłaniom krążeniowym. Tworzy się mechanizm błędnego koła. Kolejnym zabójcą seksu są choroby nowotworowe, których częstość wraz z wiekiem wzrasta. W przypadku kobiet istotnym obciążeniem są nowotwory piersi, które dotykają też młodsze grupy wiekowe. I nie chodzi tylko o konieczność mastektomii, ale idące za nimi chemioterapię, radioterapię czy deprywację hormonalną. W przypadku raka jajnika leczenie oznacza nagłe wejście w menopauzę, które jest bardzo trudne, bo nie następuje stopniowo, tylko z dużą dynamiką, i istotnie zwiększa ryzyko dysfunkcji seksualnych. Po chemio- i radioterapii kobiety często skarżą się na ból przy próbach współżycia, pochwa staje się bardziej podatna na urazy. Z kolei dla mężczyzn takim zabójcą aktywności seksualnej bywa rak gruczołu krokowego czy pęcherza moczowego. Operacje tych okolic anatomicznych wiążą się z dużym ryzykiem uszkodzenia ważnych struktur naczyniowych i nerwowych odpowiedzialnych za erekcję i ejakulację. Na szczęście nowsze techniki i metody operacyjne dają większe szanse zaoszczędzenia zdrowia seksualnego. Do tego dochodzą leki pomagające odzyskać funkcje seksualne. Mówiąc ogólnie, pragnienie zachowania zdrowia seksualnego powinno skłaniać do zdrowszego stylu życia i częstszych badań, co umożliwia wcześniejsze wykrywanie i leczenie chorób – dzięki temu rosną szanse na pozostanie aktywnym seksualnie do późnej starości.

* Rozmawiała Beata Biały

W tekście wykorzystano fragmenty książki „SpełniONA Czego pragną kobiety” Dom Wydawniczy Rebis

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Jeśli podobają Ci się nasze treści, to udostępnij naszą stronę swoim znajomym

Chcesz opublikować na naszym portalu jakąś ciekawą historię, napisać własny artykuł? Napisz do nas: redakcja@seniornaczasie.pl

REKLAMA

1a
Autor: Beata Biały
20.01.2025

REKLAMA